Przejdź do treści
501 71 42 42

Światłowody w budynku

Skrętka kończy się po stu metrach. Budynek rzadko kończy się razem z nią.

Między budynkami ośrodka, między piętrami i wszędzie tam, gdzie miedź jest za krótka albo za wolna.

Umów bezpłatną wizję lokalną+48 501 71 42 42

Zakres

Co obejmuje

  • trasy, przepusty i przełącznice
  • spawy i pomiar każdego toru
  • zapas włókien i rura osłonowa pod przyszłe potrzeby
  • opis i oznaczenie włókien po obu stronach

Jakie problemy rozwiązuje

  • odległość przekracza zasięg skrętki
  • budynki połączone radiowo, bo „kabla się nie da”
  • sprzęt sieciowy pada po każdej burzy, bo budynki łączy miedź
  • przy kolejnej modernizacji trzeba kłaść kabel jeszcze raz, bo włókien nie ma w zapasie

Jak to robimy

Sto metrów to nie jest zalecenie, tylko granica, za którą Ethernet po skrętce przestaje działać przewidywalnie. Ośrodek z kilkoma budynkami, hala oddalona od biura, blok z węzłem w jednej klatce: wszędzie tam pytanie nie brzmi, czy światłowód, tylko ile włókien i którędy. Resztę pracy można zrobić raz albo trzy razy.

Co światłowód załatwia poza samą odległością

Rozdziela budynki elektrycznie. Włókno nie przewodzi prądu, więc między budynkami nie wędruje różnica potencjałów. W praktyce oznacza to mniej spalonych przełączników po burzy. Przy połączeniach miedzianych między osobnymi obiektami właśnie to jest najczęstszą przyczyną awarii, które wyglądają na przypadek.

Nie starzeje się razem ze sprzętem. Przepustowość siedzi w urządzeniach na obu końcach, nie we włóknie. Wymiana modułów podnosi łącze bez ruszania trasy, a trasa jest w tym wszystkim najdroższa.

Zastępuje łącze radiowe, które „musiało wystarczyć”. Most radiowy między budynkami bywa jedynym wyjściem, ale płaci się za niego pogodą, zakłóceniami i opóźnieniem. Jeśli da się przeciągnąć kabel, przeciągamy kabel.

Przełącznica światłowodowa ze złączami LC, pod nią przełącznik z wpiętymi żółtymi patchcordami i naklejką LanTech.
Przełącznica i przełącznik: o przepustowości decydują końce toru

Decyzje, które zapadają przed pierwszym metrem kabla

Ile włókien. Sam kabel jest tanim składnikiem tej pracy, drogie są trasa, przepusty i czas ludzi. Dlatego kładziemy go z zapasem: włókna, które dziś nie mają końcówek, za trzy lata oszczędzą budowania instalacji od nowa. Tutaj zapas się opłaca.

Jednomod czy wielomod. Krótkie odcinki wewnątrz jednego budynku bywają tańsze na wielomodzie, bo tańsze są moduły. Przy połączeniach między budynkami i wszędzie tam, gdzie instalacja ma przeżyć kilka pokoleń sprzętu, idzie jednomod. Decyduje rachunek z całości, nie cena kabla.

Którędy i w czym poprowadzić trasę. Tam, gdzie kabel idzie w ziemię albo przez przewiert, wkopujemy rurę osłonową z zapasem. To kilkadziesiąt złotych więcej dzisiaj, a za trzy lata następny kabel wchodzi do gotowej rury: bez wykopu, bez rozbierania nawierzchni i bez zamykania drogi dojazdowej. Wykop jest tu najdroższy i robi się go raz. Promień gięcia włókna jest przy tym twardym ograniczeniem: trasa poprowadzona „na skróty” wraca jako tłumienie, którego nie widać do dnia pomiaru.

Gdzie staną przełącznice. Zapas włókna zostaje w mufie i w przełącznicy, bo każda przyszła naprawa zjada kilka metrów. Instalacja bez zapasu daje się naprawić raz.

Otwarta skrzynka spawów światłowodowych z pętlą zapasu włókna ułożoną na kasecie.
Zapas włókna w skrzynce na każdą przyszłą naprawę

Pomiar jest częścią roboty, nie dodatkiem

Dobry i zły spaw wyglądają tak samo. Różnicę widać dopiero na mierniku. Dlatego mierzymy każdy tor i nie jest to pozycja, z której da się zrezygnować: bez pomiaru nikt nie wie, co właściwie oddaje i co odbiera.

Protokół wydajemy wtedy, gdy jest potrzebny: do odbioru inwestycji, do przetargu, do dokumentacji powykonawczej. Nie każdy obiekt go potrzebuje i nie każdemu go doliczamy; w małej instalacji wystarcza, że pomiar został wykonany i wyszedł.

Co zostaje zawsze, niezależnie od papierów: opis i oznaczenie włókien po obu stronach razem ze schematem trasy. Po tę część dokumentacji sięga się za dwa lata, gdy coś przestaje działać. Bez niej diagnostyka zaczyna się od zgadywania, które włókno dokąd idzie.

Dwóch techników LanTech, widocznych od tyłu, przy otwartej szafie światłowodowej na klatce schodowej; jeden mierzy tor ręcznym miernikiem.
Pomiar toru w szafie na klatce, przed odbiorem

Światłowód w hotelu: sieć pasywna

W hotelach budujemy też sieci światłowodowe oparte na rozwiązaniach pasywnych (PON). Z szafy głównej wychodzi włókno, które po drodze rozgałęzia się w rozgałęźnikach bez zasilania, aż dochodzi do pokoi albo pięter, więc na korytarzach nie stoją szafy z przełącznikami, które trzeba zasilać, chłodzić i serwisować. Sieć poza budynkiem, między obiektami i do operatora, opisujemy na stronie o budowie i utrzymaniu sieci światłowodowych.

Szafa z przełącznicą światłowodową z zielonymi złączami, terminalem linii optycznej i przełącznikiem z wpiętymi patchcordami.
Rdzeń pasywnej sieci światłowodowej w hotelu, bez szaf na piętrach

Jak zaczynamy

Od bezpłatnej wizji lokalnej. Oglądamy trasy, przepusty i miejsca na przełącznice, bo to one rozstrzygają o koszcie, a nie metraż kabla. Światłowód zwykle wchodzi razem z okablowaniem strukturalnym, jako jego kręgosłup. Wykonanie idzie własnymi ekipami, a po odbiorze zostaje dokumentacja, z której da się korzystać bez nas.

Następny krok

Dla jakich obiektów

Często zamawiane razem

wizja lokalna
wizja lokalna i wycena bezpłatne
wykonanie
własne ekipy montażowe
zasięg
Szczecin i całe województwo zachodniopomorskie

Zadzwoń: +48 501 71 42 42Wróć do obszaru: Sieci