Obsługa IT obiektu
Sieć w obiekcie zwykle działa. Problem zaczyna się, gdy przestaje i nikt nie wie, z czego się składa.
Umowa stała albo doraźne wezwania, w obu wariantach z pomocą zdalną. Wiele spraw da się załatwić bez przyjazdu.
Zakres
Co obejmuje
- umowa stała albo wezwania doraźne
- pomoc zdalna
- spis urządzeń, łączy i umów operatorskich
- nadzór dostępności łącza i wskazanych punktów sieci
- dokumentacja i dostępy po stronie obiektu
Jakie problemy rozwiązuje
- hasła do urządzeń zostały u poprzedniego wykonawcy
- nie ma do kogo zadzwonić, gdy sieć staje w sezonie
- nikt nie wie, co stoi w szafie ani za co obiekt płaci operatorom
- łącze padało w nocy, a widać to dopiero po skargach gości
Jak to robimy
Większość obiektów nie potrzebuje własnego informatyka. Potrzebuje kogoś, kto wie, co w nich stoi, i da się do niego dodzwonić, gdy sieć przestaje działać. Problem w tym, że ta wiedza zwykle nie istnieje w formie, z której da się skorzystać: siedzi w głowie poprzedniego wykonawcy albo w karteczce przyklejonej do szafy.
Zaczynamy od spisu, nie od wymiany sprzętu
Co w obiekcie stoi. Urządzenia, ich miejsce w szafie, do czego są podłączone i po co. Bywa, że spis ujawnia urządzenie, które pracuje od lat i nie obsługuje już niczego, oraz inne, od którego zależy cały obiekt, a stoi bez zasilania rezerwowego.
Jakie są łącza i umowy. Który operator, jaki parametr, ile to kosztuje miesięcznie i kiedy kończy się umowa. To jedna z nielicznych pozycji, która potrafi się sama zwrócić: obiekty regularnie płacą za łącza, których już nie używają.
Jakie są hasła i gdzie są zapisane. Nie u nas, tylko w obiekcie. Hasła do urządzeń są własnością obiektu, tak samo jak klucze do pomieszczeń.
Taki spis bywa wart więcej niż wymiana sprzętu, bo dopiero z nim widać, co w obiekcie faktycznie pracuje i co trzeba zabezpieczyć w pierwszej kolejności.

Jak wygląda obsługa, gdy już wiemy, co obsługujemy
Zdalnie, jeśli się da. Udokumentowana sieć ze zdalnym dostępem pozwala załatwić większość spraw bez przyjazdu: zmianę ustawień, odblokowanie dostępu, sprawdzenie, po której stronie leży awaria. Jeśli się nie da, przyjeżdżamy. Obiekty na wybrzeżu obsługujemy także z oddziału nad morzem.
Z rozdzieleniem odpowiedzialności. Opis tego, gdzie zaczyna się i kończy zakres operatora, zostaje po stronie obiektu, razem z punktami, w których da się to sprawdzić. Bez tego każda awaria zaczyna się od ustalania, czyja jest.
W dwóch formach współpracy. Umowa stała albo wezwania doraźne, w obu wariantach z pomocą zdalną. Obiekt sezonowy zwykle wybiera umowę na czas sezonu i wezwania poza nim; biuro częściej odwrotnie. To jest decyzja o kosztach, nie o zakresie wiedzy, którą mamy o obiekcie.

Nadzór dostępności: włączamy go, zanim cokolwiek podpiszecie
Gdy sieć staje, pierwsze pytanie brzmi: operator czy instalacja. Rozstrzygnie je tylko ktoś, kto patrzy na łącze bez przerwy. W obiekcie nikt tego nie robi, więc awarii sprzed trzech dni nie da się odtworzyć. Dlatego zaczynamy od czegoś, co nie wymaga ani umowy, ani wiedzy o obiekcie.
Z zewnątrz: bez sprzętu, bez haseł, bez inwentaryzacji. Odpytujemy adres obiektu z internetu i zapisujemy, kiedy przestaje odpowiadać. Wystarcza to, żeby zamknąć spór z operatorem, i wymaga tylko tego, żeby strona obiektu przepuszczała zapytania ICMP. Uruchomienie to kwadrans, także zdalnie.
Od środka: jedno niewielkie urządzenie w szafie. Jeśli nadzór ma objąć punkty wewnątrz sieci (przełącznik na piętrze, punkt dostępowy w skrzydle, rejestrator), stawiamy mały router, który sam zestawia tunel do nas i przez niego odpytujemy wskazane punkty. Ruch idzie od obiektu w naszą stronę, nie odwrotnie: obiekt nie otwiera żadnego portu i nie oddaje żadnych haseł. Urządzenie to jednorazowy, niewielki koszt po stronie obiektu, a sam nadzór pozostaje bezpłatny.
Dlaczego bez opłat? System nadzoru i tak u nas stoi i pracuje. Dołożenie kilku punktów obiektu zajmuje kwadrans, więc nie jest to dla nas nowa usługa i nie musimy jej Wam sprzedawać. Dla obiektu jest odwrotnie: po miesiącu widać na liczbach, czy łącze faktycznie padało i ile razy.
Tak to wygląda, gdy działa od pierwszego dnia: w prywatnym akademiku monitorowana jest cała sieć, a każdy element infrastruktury generuje wykresy wykorzystania. Dzięki temu decyzja o podniesieniu łącza zapada tam na podstawie danych, a nie wrażenia.
Gdzie jest granica. Nadzór informuje, że punkt przestał odpowiadać, i na tym jego rola się kończy. Reagowanie, dojazd i naprawa to umowa stała albo wezwanie doraźne. Zakres reakcji zapisujemy w umowie, żeby obie strony wiedziały, czego się spodziewać.

Co zostaje w obiekcie niezależnie od tego, kto go obsługuje
Dokumentacja, dostępy administracyjne i schemat sieci zostają po stronie klienta od pierwszego dnia. Instalacja, do której hasła ma wyłącznie wykonawca, jest instalacją wypożyczoną, a zmiana obsługi zamienia się wtedy w odzyskiwanie własnego obiektu.

Jak zaczynamy
Pierwsze spotkanie jest bezpłatne: wizja lokalna, przegląd tego, co w obiekcie stoi, i rozmowa o tym, czego obiekt potrzebuje. Wychodzimy z niej z ustaleniami: co jest dziś największym ryzykiem, co da się załatwić zdalnie, co wymaga przyjazdu i w jakiej kolejności to robić.
Pełny spis urządzeń, łączy i umów operatorskich to praca na kilka dni i wchodzi w zakres współpracy. Nadzór dostępności możemy natomiast włączyć zaraz po pierwszej wizycie i zostawić włączony. Decyzję o umowie można wtedy podjąć na podstawie danych z Waszego obiektu.
Następny krok
Dla jakich obiektów
Często zamawiane razem
- Wi-Fi dla hoteliSieć projektowana pod liczbę urządzeń w szczycie sezonu. Goście oddzieleni od instalacji technicznych, z opieką po odbiorze.
- Obsługa technicznaPrzeglądy, pomiary okresowe, drobne naprawy i jeden numer do wszystkich spraw technicznych zamiast kilku firm.
- Internet satelitarnyZestaw kupuje się w pudełku, ale dach, maszt i wpięcie w sieć obiektu zostają po stronie klienta. Robimy tę drugą część.
- wizja lokalna
- wizja lokalna i wycena bezpłatne
- wykonanie
- własne ekipy montażowe
- zasięg
- Szczecin i całe województwo zachodniopomorskie